Henryk Berlewi (1894-1967), Roman Kramsztyk (1885-1942), Bruno Schulz (1892-1942), Mojżesz Kisling (1891-1953), Mela Muter (1876-1967) – to jedne z najbardziej znaczących nazwisk polskiej sztuki XX w. Prócz nich na kartach historii sztuki odnotowuje się dziesiątki artystów pochodzenia żydowskiego działających na terenach polskich. Wystawa kolekcjonerska towarzysząca festiwalowi Warszawa Singera to okazja, aby przypomnieć szerokiej publiczności jak liczną stanowią grupę. Co zaś więcej – jak doniosły jest ich wkład w dorobek nowoczesnej sztuki polskiej. Na wystawie będzie można zobaczyć zarówno obrazy malarzy najsłynniejszych, jak i prace twórców jeszcze nieodkrytych przez szeroką publiczność. Do tych ostatnich zaliczają się np. Franciszka Themerson oraz Helena Berlewi, artystki o niezmiernie ciekawej biografii artystycznej.

Licząca w okresie międzywojennym 3,5 mln osób mniejszość żydowska wydała ogromne grono utalentowanych twórców. Różniący się między sobą pod względem zaangażowania religijnego, języka, poczucia przynależności narodowej, na gruncie sztuki opowiadali się za rozmaitymi tendencjami, tworzyli zarówno sztukę tradycyjną, jak i awangardową. W nurcie tej ostatniej działali ekspresjoniści skupieni w łódzkiej grupie Jung Jidysz, m.in. Henryk Berlewi. Mimo, iż ugrupowanie to jest przez badaczy dopiero odkrywane, zostało uznane za jedno z najważniejszych zjawisk sztuki polskiej dwudziestolecia międzywojennego. Pamiętając o ich przynależności etnicznej oraz bagażu kultury, jaki niosą, twórczości artystów związanych z Polską od pokoleń nie sposób analizować w oderwaniu od sztuki polskiej. Równocześnie – nie da się pisać historii polskiej sztuki wyłączając ich udział. Hucuł na koniu, Modlący się Żydzi, Miłosierdzie, Święty Franciszek, Katedra Notre-Dame w Paryżu – to jakże często spotykane w polskich muzeach tytuły obrazów. Te, które będzie można obejrzeć na wystawie sygnowane są nazwiskami Zygmunta Menkesa (1896-1986), Leopolda Gottlieba (1879-1934), Aleksandra Blondera (1909-1949), Alicji Hohermann (1902-1943).

Malarze pochodzenia żydowskiego to najsłynniejsi przedstawiciele École de Paris, grupy malarzy osiadłych w Paryżu, działających tam w 1. poł. XX w. Reprezentujący różnorakie tendencje artystyczne, chłonni i ciekawi świata twórcy porzucili swoje rodzinne strony, by osiąść w mekce artystów i całkowicie oddać się sztuce. Dziś prace Henryka Gotliba (1890-1966), Meli Muter, Szymona Mondzaina (1888-1979), Joachima Weingarta (1895-1942) są wysoko cenione przez kolekcjonerów i poszukiwane na rynku światowym. Świat polskich Żydów uległ zagładzie z wybuchem II wojny. Nie sposób więc mówić o tej sztuce nie myśląc o Holokauście. Jego świadectwem są Obrazki domowe Elżbiety Nadel (1920-1989), późniejszej rysowniczki i karykaturzystki. Są one szczególnym uzupełnieniem ekspozycji. Nie ma w nich dramatyzmu, ani rozpaczy. Autorka z widoczną ironią przedstawia niby zwyczajne życie przesiedlonej do lwowskiego getta inteligenckiej rodziny. Ukazuje tym samym z pełnią wyrazu absurdalność wojny.



Twórczość Gottlieba, Menkesa, czy Muter to najpiękniejsze artystyczne ślady zaginionego świata duchowości polskich Żydów. Otwartość w postrzeganiu dylematów światopoglądowych i otaczającego ich świata, przyniosła wspaniałe efekty w postaci sztuki uniwersalnej i ponadczasowej, znajdującej szerokie uznanie zarówno dawniej, jak i dziś.
Krzysztof Wejman, właściciel Wejman Gallery

Twórczość tych, którzy ocaleli zalicza się do najciekawszych zjawisk sztuki polskiej 2. poł. XX w. Często, jak np. w przypadku Jonasza Sterna, jest ona wyrazem traumatycznych przeżyć. Niejednokrotnie do niedawna nie była w Polsce znana. Tak jest w przypadku działającej w Londynie Franciszki Themerson (1907-1988). Rysowniczka, malarka, scenografka, realizatorka filmowa, żona Stefana Themersona, zyskała sobie za życia wysokie uznanie, czego wyrazem były liczne nagrody i wyróżnienia na wystawach międzynarodowych. Dziś jej twórczość odsłania się także przed publicznością polską.
dr Monika Bryl, kierownik Salonu D.A. Artissima

Większości z tych nazwisk nie zapamiętamy, wielu zapewne w ogóle już nie poznamy. A to właśnie środowiska żydowskie wschodniej Europy zrodziły tak wiele artystycznych talentów. Soutine, Lipchitz, czy Kisling to artyści znani na świecie. Ale większość nigdy nie zdążyła się przebić, a potem pamięć o nich została zmieciona przez Holocaust. Od lat trwają niemal archeologiczne prace odkrywania na nowo świata tej oryginalnej i nad wyraz nowoczesnej sztuki. Nasza skromna wystawa pragnie pokazać choćby drobny jej fragment.
Adam Chełstowski, prezes D.A. Artissima

Przewiń do góry okna