Helena Berlewi

(1873 - 1976)

Helena Berlewi

Biografia

Helena Berlewi, matka, powiernica i agentka Henryka Berlewiego, bez której wytrwałych zabiegów z pewnością nie osiągnąłby tak wiele na polu sztuki, to bardzo ciekawa postać, obecnie szerzej nieznana. Zaczęła malować mając siedemdziesiąt dziewięć lat, a miało to miejsce dokładnie 14 stycznia 1952 roku w Warszawie. Artystka tak wspominała ten moment: "Padał puszysty śnieg, a ja byłam sama. Syn poszedł na konferencję, powiedział abym się położyła, ponieważ późno wróci. Ale ja nie chciałam ani spać, ani czytać, ani pisać. Pomyślałam, że czymś się przecież muszę zająć. I gdy tak biję się z myślami, oglądam się na wszystkie strony, oczy moje spoczywają dłużej na wazonie stojącym na stole z pięknymi, żółtymi mimozami. Mówię do siebie - to byłby świetny model na obraz. Ale bal Przecież ja nie umiem malować, nigdy się tego nie uczyłam. Więc znów myślę, żeby tak spróbować, co to szkodzi, uda się - to dobrze, a nie - to trudnol J a tu niczym nie ryzykuję. Decyduję się. Szukam jakiegoś papieru, na którym mogłabym położyć rysunek. I oto już znalazłam duży, gruby karton do pakowania, w kolorze brązowym. Stawiam go na sztalugi (to wszystko znajduje się w pracowni mego syna). Ze wszystkich znajdujących się pędzli wybieram sobie najmniejszy, może naj­gorszy, bo dobrego nie chcę psuć, ażeby nie zrobić szkody Henrykowi. A co dalej? Kolory, farby, nic nie wiem. Po prostu wezmę do tego ten niebieski atrament, co jest w kałamarzu na stole. I tak zabieram się do pracy. Gdy tylko zaczęłam malować tym małym pędzelkiem, cały świat znikł. Już o niczym nie myślałam, zatopiona byłam w malarstwie całą duszą i jestestwem moim, spoglądając na te kwiaty przenoszone na karton, ręka sama prowadzi i nie wiem czy dobrze czy źle. Nie zdaję sobie absolutnie sprawy z tego, a czas leci jak mgnienie oka. Jest pierwsza w nocy." Aleksander Jackowski, "Sztuka zwana naiwną. Zarys encyklopedyczny twórczości w Polsce", wyd. Krupski i S-ka, Warszawa 1995. W dwa lata później miała pierwszą wystawę. Debiut w Galerii Benezit stał się małą sensacją Paryża. Malarka miała wówczas 81 lat. Przyjął ją w Pałacu Elizejskim prezydent Rene Coty, władze miasta zakupiły obraz do zbiorów. Aby nie postrzegano jej twórczości tylko przez pryzmat sławnego syna, wspólnie postanowili wynaleźć jej pseudonim Hel-Enri, to jest przez połączenie Hel - od imienia Helena i Enri - od imienia syna Henri. Jakieś motywy liści winogradu na złocistym tle. Gdzieniegdzie smuga amarantu, gdzieniegdzie błękit. Wszystko razem jest rozdzierająco piękne, niewytłumaczalnie piękne. Te obrazy to marzenia. Marzenia – na głos. "Patrzę i nie mogę zrozumieć. Jak ona przetransponowała bławatki, maki, naszą polską pszenicę, wąsaty jęczmień w te cuda? Jakimi zmyślnymi drogami abstrakcji musiała przechadzać się pani Berlewi z Tłomackiej, której mąż nie zarabiał, bo komentował Pismo albo Talmud, a ona całe życie dręczyła się, skąd wziąć te parę groszy, żeby coś włożyć do garnka." Czajka - Izabela Stachowicz, „Lecę w świat”, wyd. Iskry, Warszawa 1961.

Wystawy


WYSTAWY:
1954: Galerie Benezit, Paris
1958: Galerie Abels, Cologne
1960: Galerie suzanne Bollage, Zurich
1960, 1961, 1962: Salon des Indépendants, Paris
1962: Galerie Charpentier, Paris
1963, 64: Hans am Lützowplatz, Berlin
1964: Galerie Nevendorf, Hambourg
1965: galerie La boetie, New-York
1966: Osieki, Pologne
1970: Galerie Verriere, Lyon